Przejdź do głównej zawartości

Roku 2017 - byłeś dla mnie taki dobry!



Roku 2017, byłeś dla mnie tak samo dobry jak 2016. 2018 nie bądź tylko gorszy od swoich dwóch poprzedników i będzie fantastycznie. Co prawda, ostatnie dwa lata to „wielka rewolucja”, ale przynosząca same dobre rzeczy. Zupełnie nowe życie, role, wyzwania. Wydaje się, że z roku na rok coraz mniej czasu, a coraz więcej rzeczy do zrobienia, planów do zrealizowania, zakątków do odkrycia. Nie lubię podsumowań i postanowień noworocznych. W Nowym Roku po prostu chciałabym znaleźć czas na wszystko, co ważne i dla tych, którzy są dla mnie najważniejsi. Życzyłabym sobie też nie stracić poczucia humoru i dystansu, który w wielu sytuacjach ratował mnie z opresji. Życzyłabym sobie również dobrej energii i ludzi. I tak sobie myślę, że Wam życzyłabym dokładnie tego samego na Nowy Rok!

Komentarze

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

MACIERZYŃSTWO NIE JEST ANI SŁODKIM LUKREM ANI ŻYWOTEM MĘCZENNIKA

  GORZKIE ŻALE Wkurza mnie ostatnio wiele rzeczy, może zbyt wiele, ale skoro siadłam do tekstu o poranku, a nie w nocy, to znaczy, że mój wewnętrzny pisarz nie dał rady czekać z wylaniem swoich „żali” do wieczora. Tak słucham, czytam i obserwuję i tak się we mnie przelewa i aż mi się ulało na temat macierzyństwa i matek wszelakich. Doznaję nieodpartego wrażenia, że świat staje się nagle czarno-biały, bezkompromisowy, okrutny i obrzydliwie przekłamany. Matka jest albo perfekcyjną panią domu, a jej "bombelek" to „zawsze” jest grzeczny i „nigdy” by tak nie zrobił, albo jest udręczoną męczennicą, która niesie swój krzyż niejako za karę tego, że ktoś jej dzieci w kapuście zostawił i kazał poświęcić się bez reszty temu „znalezisku”, gardząc pomocą np. partnera, bo przecież nikt tak pieluchy nie zmieni i nikt tak nie uśpi jak ona sama.  ZA DUŻO LUKRU W LUKRZE   Jedne walą ściemę co rusz, że ich dziecko to zawsze chodzi spać o 19, po przeczytaniu jednej księgi „Pana Tadeusza” i z

MOJA TRUDNA RELACJA ZE SPORTEM, CZYLI JAK ZACZĄĆ I CZY WARTO TRENOWAĆ POLE DANCE?

MOJA RELACJA ZE SPORTEM JEST  SKOMPLIKOWANA O sporcie chyba nigdy tu nie było, raczej o zajęciach statycznych (nie licząc biegania za dzieckiem na rowerze 😉 ), a to dlatego, że moja relacja ze sportem jest raczej…skomplikowana. Jeśli już się spotykamy to na ogół iskrzy i endorfiny fruwają w powietrzu, ale potem wyrasta jakaś przeszkoda, nie zawsze jest ona znudzeniem, tudzież lenistwem, ale faktem jest, że się pojawia. Zatem mój związek ze sportem to wielkie uniesienia i ciche rozstania, ciągłe powroty i rozstania. Tak najkrócej scharakteryzowałabym tę relację.   Nie lubię robić rzeczy, które mnie nudzą, męczą, na ogół próbuję szukać sobie czegoś, co mnie zachwyci 😊 Zachwytu doznałam trzy razy w życiu – w czasach szkolnych zajarałam się siatkówką, która gdzieś tam potem wracała na studiach epizodami, na studiach pochłonął mnie taniec na kilka dobrych semestrów, a parę lat temu wciągnął bez reszty pole dance. Na tyle zawrócił mi w głowie, że z ówczesną współlokatorką nawet zakupiłyś

JAK STWORZYĆ DOBRY ZWIĄZEK? KASIA NOSOWSKA RADZI

A JA ŻEM JEJ POWIEDZIAŁA A ja żem jej powiedziała, Monia musisz to przeczytać! Uwielbiam metaforykę tekstów Kasi Nosowskiej, kocham jej umiejętność pakowania w metafory rzeczy proste, egzystencjalne, które zyskują przez to głębię, a we wnętrzu słów „miłość”, „kobieta”, „tęsknota”, „żal” nie znajduje się powietrze, a krwiste mięso, które wypełnia każde z tych pojęć. Wers „(…)uwiodła mnie przepaść jednego spojrzenia, runęłam w nią rozkładając ramiona” tak bardzo korespondował z moim życiem. We   wszystko, co kochałam, co robiłam z pełnym zaangażowaniem, wpadałam rozkładając ramiona J Uwielbiałam Kaśkę, za to, że w chwilach kryzysu, albo trochę dłuższych chwilach kryzysu, przybywała mi z pomocą, oddając słowami, to co rozrywało mi duszę, czułam się co najmniej jak na terapii, na której nie musiałam mówić nic, słowa płynęły obok i przecierały trochę te czarne chmury. Odebrałam książkę z księgarni i już chwilę potem w autobusie rozsiadłam się wygodnie, żeby zobaczyć co tam w ksią