Przejdź do głównej zawartości

DZIECKO JEST KOPIĄ TWOICH ZACHOWAŃ! NIE SŁOWA, A CZYNY



dziecko jest kopią Twoich zachowań, języki, kopia, kalka, podobne,

MÓWISZ MI

Mówisz mi, że Twoje dziecko nie reaguje jak je wołasz, zajęte zabawą albo oglądaniem bajek. Powtarzasz sto razy żeby teraz posprzątało zabawki albo wyłączyło bajkę, a ono złości się, że teraz nie może bo wieża z klocków nieskończona, a za chwilę okaże się czy strażak uratował tego kota uwięzionego na drzewie i świat mu się zawali jak ten  kotek tam zostanie, a ono nie będzie wiedziało co z nim. Mówisz, że irytuje Cię, że ono nie słucha, olewa Twoje prośby, jest niegrzeczne i nieposłuszne.

MÓWIĘ CI, ŻE...


A ja Cię pytam, czy Ty zawsze na każde jego zawołanie odrywasz się od pracy, garów, sprzątania, książki, filmu? Czy jak prosi, żebyś  z nim TERAZ oglądała książeczkę, to wyłączasz wiadomości w połowie i idziesz? Czy nie jest tak, że Twoim ulubionym słowem jest „zaraz” trwające bardzo długo, albo zanikające
w nieskończoności?

A wiesz, powiem Ci więcej – dzieci naśladują zachowania rodziców, emocje łączą z daną sytuacją, przejmują schemat, bo jest to przerażające, ale Wy jesteście dla nich jedynym wzorcem jeśli o reakcje na sytuacje chodzi, niestety nie jest to wyssane z mlekiem matki. A szkoda, co?

Złościsz się, że dziecko robi Ci aferę w sklepie bo nie chcesz mu  kupić, tego co obiecałaś w domu, żeby mieć święty spokój i ono w końcu założyło te cholerne buty
i znalazło się po drugiej stronie drzwi.

A czy wiesz, że ta afera w sklepie to Twoja wina? Obiecałaś, złamałaś słowo,
w mózgu dziecka zakodowane: „Mama kłamie, ja również mogę, więcej się nie nabiorę”.

Po raz kolejny wyrywasz mu paczkę ciastek, czekoladę, wylewasz colę do zlewu wśród histerycznych wrzasków. Zabraniasz mu tego spożywać, bo to niezdrowe
i nie wolno. Ale sama żresz te cholerne ciastka i zapijasz colą obiad w pośpiechu.
A pytającym z żalem oczom odpowiadasz, że dorośli mogą robić co chcą,
a dzieciom nie wolno.

Maluch ucząc się jeść samodzielnie, chce próbować wszystkiego co masz na talerzu. Jeśli założyłaś, że nie wolno mu czekolady, sera pleśniowego, czy surowego mięsa to na litość boską nie żryj tego na jego oczach! Zjedz w łazience, na pralce czy pod umywalką, obojętne.

Liczy się przykład, własna konsekwencja i samodyscyplina.

MACIERZYŃSTWO TO POŚWIĘCENIE
I WYRZECZENIA


Oburzysz się, czemu masz wszystko podporządkowywać dziecku, nawet swój talerz obiadowy, że to niesprawiedliwe i niehumanitarne. Ano cóż ja Ci odpowiem – macierzyństwo to poświęcenie i wyrzeczenia J Te kulinarne również J Czekoladę jesz całe życie, czym jest te parę miesięcy ciekawości dziecka wobec Twojej całej wieczności, hmm? Chcesz to jedz, ale kiedy nie widzi J Nie bądź hipokrytką i świnią J

Bo mówienie dziecku, że coś jest złe, a potem robienie tego własnoręcznie jest świństwem. Tym bardziej, ze maluch eksperymentuje i to jest jego natura, nie zabraniaj mu poznawać i smakować świata, ale usuwaj ukradkiem te rzeczy,
o które nie chcesz, żebyście się wzajemnie potykali.

Mówisz, że Twoje dziecko krzyczy na Ciebie, tupie, płacze, wrzeszczy. To jest jeden z moich grzechów, z którymi walczę od początku – nie podnoś głosu na dziecko, chyba, że sytuacja zagraża jego życiu i zdrowiu. Nie podnoś głosu na partnera, nie kłóć się w obecności dziecka, nie pluj jadem, nie rozsiewaj złej energii wokół. Dziecko szybko zrozumie, zż to normalny sposób komunikacji
i skopiuje na swoje życie. Podnoszenia głosu na moje dziecko, oduczyło mnie…moje dziecko. Jak był młodszy, a ja u skraju i w końcu podnosiłam głos, to patrzył na mnie przerażony, dwie tego typu sytuacje zmroziły mi krew w żyłach, bo nie chcę żeby mój syn się mnie bał. Walczyłam i walczę ze sobą, gdyż jestem nerwowym tworem, ale teraz mój sprytny syn jak na niego podnoszę głos, sam mnie karci mówiąc „Mama!” z osobliwym akcentem karcąco-przypominającym
J Nie krzyczymy na siebie w domu z partnerem, nie kłócimy się spektakularnie, od małego syn nauczył się spokojnego tonu i braku wrzasków, zwyczajnie boi się krzyku, więc mam podwójną motywacje do opanowania nerwów.

Na tym przykładzie u nas świetnie wyszło to kalkowanie zachowań rodziców. Poza tym jeszcze jedna rzecz – jeśli maluch jeszcze nie mówi, to naturalne dla niego, że jeśli nie zwracasz na niego uwagi to zaczyna się dopominać wrzaskiem, krzykiem i płaczem (o płaczu dziecka pisałam tutaj:)) , nie o konkretną rzecz, którą chciał, a o uwagę. My gdybyśmy mogli również pewnie wrzeszczelibyśmy
i tupali, kiedy ktoś nas nie słucha i ignoruje.

NIE PRZEKLINAJ PRZY DZIECKU!


Od dziecka słyszę głównie, że nie wolno przy dzieciach przeklinać, bo się nauczą. Ciekawe, że w przypadku wszelkich innych aspektów, ta zasada rzadko obowiązuje, jakby soczyste i dosadne wulgaryzmy były najstraszniejszymi rzeczami na świecie, których mogłyby nauczyć się od nas dzieci ;)

A prawda jest taka straszliwa, że od chwili ich pierwszego krzyku jesteśmy dożywotnio inwigilowani ich małymi oczkami, każdy nasz krok, zachowanie, postawa może być wykorzystany przeciwko nam w osobie naszego podopiecznego. Trochę przerażające, co? Maluch widząc jak reagujesz na różne sytuacje, obserwując Twój stosunek do innych ludzi, Twoje zachowania, gesty, słowa bardzo szybko czyni z tego kalkę i wprowadza w życie. Możesz sto razy mówić, że na czerwonym świetle się nie przebiega, i przebiegać z nim na tym „ciemnozielonopomarańczowym” pokazując mu, że niby nie wolno, a jednak czasem można, więc nie dziw się kiedy kompletnie Cię nie słucha, skoro robisz mu wodę z mózgu, ale możesz powiedzieć raz i konsekwentnie sama przestrzegać ustalonej zasady i ono również przejmie to jako coś naturalnego. 
Uwierz w małego człowieka! J
 Nie musisz go na każdym kroku pouczać, wystarczy, że będziesz żyć tak jakbyś chciała żeby Twoje dziecko funkcjonowało, a ono bezboleśnie przejmie te zachowania jako naturalne.


_____________
Jeśli spodobał Ci się tekst, uważasz, że komuś może się również spodobać, czy przydać - nie wahaj się, udostępnij i poślij dalej :) Masz pytania, bądź chcesz skomentować - pisz. Wpadaj jak najczęściej, a jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na fb i profil na instagramie :) 

Komentarze

  1. Choćby nie wiem jak się starać, zawsze wina spada na rodzica...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze napisany post, jednak należy również pamiętać, że rodzice to też ludzie a dziecko jest dzieckiem i nie zawsze da się z nim polemizować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobnie jak Ty, w takich sytuacjach często zwracam uwagę na postawę rodziców i uważam, ze w pierwszej kolejności powinni szukać winy w sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama prawda. Modelowanie to najsilniejszy proces uczenia się.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

MATKI ŻYWE, MATKI MARTWE

MATKI ŻYWE I MARTWE Dostałam przepiękny i wzruszający tekst od kobiety, którą znam i bardzo cenię za dobre serce i życzliwość w stosunku do ludzi, jednak nie będziemy operować tu imionami, bo to nie jest tutaj najważniejsze. Tekst, który jest głęboki, mocny i odważny. Poprosiła mnie o poruszenie tego trudnego tematu, który owszem przewija się w artykułach, wywiadach, rozmowach, jednak wciąż za mało się o nim mówi, za mało w kontekście zrozumienia
i pomocy. Tekst ten jest dla mnie kwintesencją  tematu, wspaniałą inspiracją do przystanięcia i zastanowienia się:

Matki dzielą się na żywe i martwe. Te pierwsze razem ze swoim dzieckiem rodzą się, rosną, uczą się, cierpią, dorastają. Dojrzewają. Te drugie zastygają w jednym odczuciu i kamienieją. Aż zapomną, zaakceptują brak.
O matkach żywych ciągle słyszymy w telewizorze, widzimy je na ulicach, uśmiechamy się do kobiet, które z niecierpliwością uspokajają wrzeszczące dziecko w tramwaju. Martwe, ze szklanym wzrokiem odwracaja wtedy wzrok
i pa…

KICIA KOCIA - DLACZEGO DZIECI TAK JĄ UWIELBIAJĄ?

Kicia Kocia to chyba najpopularniejsza kocia bohaterka wśród maluchów. Myślałam, że moje dziecko oszaleje na jej punkcie, bo wszak to kot, a jak tylko pojawiał się „miau” to był szał 😊 Ale jak przyniosłam dwie pierwsze książeczki na próbę, to jednak szału nie było i czekają wciąż na swój czas. 

Natomiast niedawno syn dostał książeczkę z ponad 40 otwieranymi okienkami zatytułowana „Kicia Kocia i Nunuś. Bardzo fajna rodzina” i faktycznie oszalał na punkcie otwieranych z różnych stron okienek, nie wiem jak z sympatia do głównej bohaterki, ale ta pozycja wydawnicza przypadła bardzo do gustu i małych rączek. 

I o to chodzi w sumie, oprócz ilustracji, historii i bardzo pięknego przesłania swoją drogą, książeczka ta wspiera rozwój motoryki małej u dziecka, sprawności manualnej, ćwiczy pamięć i spostrzegawczość. Autorka umieszcza na kartach książeczki bardzo sympatyczną opowieść o tym jak rodzeństwo Kicia Kocia i Nunuś wybierają się do Państwa Kwiatek i po drodze obserwują różne domy, w któryc…

"TEORIA OPANOWYWANIA TRWOGI" - TOMASZ ORGANEK

DEBIUT ARTYSTY„Teoria opanowywania trwogi” to książka, na którą czekałam z ogromną niecierpliwością i równie ogromną ciekawością. Tomasza Organka jako muzyka i autora tekstów piosenek uwielbiam i cenię, poznawanie go
w nowej roli jest ciekawym doświadczeniem. Czytałam wiele opinii na temat jego książki, część z nich oceniała go nie najlepiej i sporo zarzucała zarówno stylowi jak i językowi, część z kolei podkreślała fabułę i mnogość figur stylistycznych, czy odwołań kulturowych, które to nadawały klimat
i przykrywały niedociągnięcia debiutanta. Bo należy podkreślić, że todebiut artysty, a więc nie można z góry wymagać perfekcyjnego arcydzieła. Tutaj arcydzieło kryło się właśnie w niedoskonałościach.



DIABEŁ TKWI W NIEDOSKONAŁOŚCI Dlaczego?
 Ano dlatego, że widać w przeciwieństwie do aury utworu świeżość, soczystość, kompatybilność z fabułą i nastrojem. Szczerość i autentyczność. Utwór Organka „Nie lubię” jest dla mnie tekstem „bliskim krwiobiegu”, mocnym, dosadnym, gnijącym i brzydkim…