Przejdź do głównej zawartości

[WYWIAD] PODRÓŻE Z DZIECKIEM


podróże z dzieckiem, wakacje z dzieckiem, chłopiec i morze, zabawa
Wakacje tuż, tuż, słońce grzeje coraz mocniej, w głowie szumi woda, szumi las, ale mamy małego osobnika na pokładzie i masę wątpliwości. Czy nie robić problemu i zostać w domu, bo przecież z takim maluchem, to żaden odpoczynek, a same problemy? Czy aby to bezpieczne? Czy da się zorganizować fajny, wspólny wakacyjny czas z wózkiem przyrośniętym do ręki i nosidłem na plecach? Czy lepiej jechać gdzieś blisko, czy wyruszyć za granicę? Czy podróżować autem, czy jednak samolot? Wszystko jest kwestią dobrego ZAPLANOWANIA, oczywiście nie da się przewidzieć wielu rzeczy i nie przewidzi się wszystkiego, a życie zawsze nas zaskoczy, ale podstawy trzeba wyrobić sumiennie, dzięki fundamentom konstrukcja w razie burzy nie powinna runąć, a urlop zakończyć katastrofą. Pierwsze wakacje już mamy za sobą, wielogodzinną podróż autem, powrót
z chorobą i masę fajnych wspomnień
J Ja byłam szczęśliwa, że razem spędzamy czas, w końcu wyrwałam się z domu i Krakowa, i znów widzę jeziora i morze, za którymi tęsknię cały rok, Olaf zmienił otoczenie i świetnie odnalazł się w nowych warunkach, spędziliśmy we trójkę parę dni i jak na wakacje z półrocznym dzieckiem, to naprawdę nie było źle J W tym roku zapanowaliśmy urlop nad morzem i ogromną piaskownicę dla Olafa i w głowie mam już parę wątpliwości
i lęków
J Stąd pomysł na wywiad z ekspertem od dziecięcych dusz J Goszczę dziś Dominikę Słowikowską, twórczynię inicjatywy „Pomogę Ci Mamo”, psychologa i trenera, a  przede wszystkim mamę. Mam nadzieję, że wiedza okaże się przydatna, a w razie dodatkowych pytań, zapraszam do zadawania ich
w komentarzu.

Monika Sobieraj: Zacznijmy zatem od początku, czy w ogóle jest sens podróżowania z małym dzieckiem (0-2 lat)?

Dominika Słowikowska: Oczywiście! Jest to wartość dodana dla obu stron: rodzice, a w szczególności mamy, mają okazję do zmiany otoczenia i wyrwania się z codziennej niełatwej rzeczywistości, co ogromnie pomaga w zachowaniu równowagi psychicznej, natomiast dziecko ma okazję do poszerzenia swojego odbioru otoczenia, tzn. oswaja się z nowymi miejscami, z obcymi ludźmi,
z różnymi środkami transportu i zwyczajnie wychodzi poza domowe środowisko, co też wpływa pozytywnie na jego rozwój
J

M.S. Czy w takich maluchach coś zostanie z tego wyjazdu, czy wpływa to
w jakiś sposób na dziecko?

D.S. Jeśli maluch podróżuje w pierwszych 2 latach życia, raczej nic z podróży nie zapamięta, natomiast później, w związku z intensywnym rozwojem mózgu
i różnych procesów umysłowych, w pamięci zostaje coraz więcej. Jak podróż wpływa na dziecko? Tak jak wspominałam wcześniej, podróżowanie przyczynia się m.in. do rozwoju umiejętności społecznych, odnajdywania się w różnych sytuacjach poza domem, czy też oswajania lęku przed nieznanym.

M.S. Jak przygotować się w takim razie do wakacji  z dziećmi? J

D.S. Kluczem jest odpowiednie PLANOWANIE. Zaczynamy od ogólnego rozeznania, w zależności od tego jakim środkiem transportu będziemy podróżować i do jakiego miejsca się wybieramy: kupujemy wcześniej bilety, robimy rezerwacje, sprawdzamy, co możemy zabrać ze sobą na pokład, ile możemy mieć sztuk bagażu, czy przedziały w pociągach są oddzielone, czy mają jakieś udogodnienia dla podróżujących z dziećmi, gdzie mieści się hotel, jakie są opcje przemieszczania się lokalnie poza samochodem etc. Wszystkie te informacje znajdziemy bez problemu w internecie, chociażby na stronach www linii lotniczych, czy hoteli. Następnym krokiem jest stworzenie listy tego, co chcemy i co powinniśmy ze sobą zabrać, oczywiście z odpowiednim wyprzedzeniem, aby móc dokupić to, czego nam brakuje. Plusem posiadania listy jest spokojne pakowanie, bez stresu, że o czymś zapomnimy ;)

M.S. A na co zwracać uwagę przy wyborze miejsca na pierwsze wakacje?

D.S. Przede wszystkim na temperaturę, która jest w wybranym kraju o danej porze roku. Poza tym, warto sprawdzić, czy w okolicach naszego miejsca pobytu, będzie co robić z dzieckiem, czyli place zabaw, parki rozrywki, zoo, baseny, plaże z odpowiednim piaskiem. Pamiętajmy, że podróże z dziećmi już nigdy nie będą takie jak bez dziecka ;) Co nie oznacza, że nie można na nich odpocząć! Musimy po prostu brać pod uwagę „atrakcje” dla wszystkich członków rodziny.

M.S. Skoro przy warunkach jesteśmy, to dla mnie przynajmniej, istotną kwestią jest nocleg. Wiadomo, jak jeździłam sama, to mogłam spać gdziekolwiek, byle czysto i na głowę nie kapało, ale z dzieckiem sprawa się komplikuje. Jakie warunki powinna spełniać baza noclegowa dziecka na wakacjach?

D.S. Najlepiej jeśli będzie to apartament: po pierwsze ze względu na oddzielny pokój do snu dla malucha, po drugie dla komfortu rodziców, którzy chcą romantycznie spędzić wieczór, oraz ze względu na kuchnię, która pozwala na  samodzielne przygotowywanie posiłków w dowolnym momencie. Jeśli jednak rodzice wybiorą pokój, to zalecam, aby upewnić się, że jest on wystarczająco przestronny, z uwagi na to, że nie trzeba wówczas przeciskać się pomiędzy łóżkami i bagażami albo fruwać nad nimi. Szczególnie jeśli okaże się, że pogoda nie dopisze i jednak w tym pokoju trzeba będzie spędzić trochę czasu. Jest to również ważne w kontekście łóżeczka turystycznego, które musi się tam swobodnie zmieścić (chyba, że dziecko śpi z rodzicami w łóżku i nie potrzeba dodatkowego). Należy upewnić się, że hotel takie łóżeczko zapewnia (nie jest to standard), oraz, czy w tym łóżeczku jest jakiś materac i pościel (niestety również nie jest to standard!).

Ważne, aby w łazience była wanna, a nie prysznic - o wiele łatwiej jest wówczas kąpać malucha. Warto sprawdzić czy w hotelu jest winda, żeby nie trzeba było dźwigać bagaży, wózka i dziecka dzień w dzień po schodach, oraz upewnić się czy przydzielony pokój nie znajduje się przy windzie, nad recepcją lub czy nie wychodzi na ulicę - dodatkowe bodźce w postaci hałasu, szczególnie nocą, nie są dla dziecka przydatne. 

M.S. Podstawą u nas jest czajnik i gorąca woda na wyciągnięcie ręki, żeby rano głodomór mógł dostać od razu mleko J

Przejdźmy może do środków transportu, które stanowią kwestię ważną
i dyskusyjną. Zacznijmy bardziej tradycyjnie od samochodu – jak rozplanować wielogodzinną podróż autem? Dla nas było to nielada wyzwanie, zaplanować ponad 8-godzinną podróż. Wtedy jeszcze Olaf przesypiał większą część trasy, na stacjach benzynowych robiliśmy przystanki na zmianę pieluchy i mleko
i rozprostowanie kości, przewietrzenie głowy. Jak będzie teraz, kiedy jest aktywny niemal cały dzień – nie wiem, boję się
J

D.S. Jeśli chodzi o podróż samochodem to najlepiej wyjechać tak, żeby dziecko przespało nam większość drogi. Jeśli trasa jest krótka, warto wyjechać w porze drzemki, a jeśli macie przed sobą dłuższą trasę, to lepszy będzie wyjazd na noc (warunkiem jest drugi kierowca na zmianę) lub bardzo wczesnym rankiem. Można też spróbować jechać z noclegiem w połowie drogi. Generalnie z bardzo długimi podróżami samochodem zaczekałabym aż dziecko trochę podrośnie, żeby ta droga nie była dla niego męczarnią.

M.S. A co z samolotem? Temat dla mnie chyba najciekawszy, bo najmniejszą wiedzę posiadam na temat latania z maluchami.  

D.S. Ta opcja podróżowania stresuje rodziców najbardziej…Podróż samolotem to, wbrew pozorom, nie taki diabeł straszny jakim go malują  Owszem, na początku pojawia się sporo pytań i wątpliwości: ile walizek można spakować, ile sztuk bagażu podręcznego można mieć, czy wolno wnosić na pokład butelkę
z piciem dla dziecka, tubki lub lekarstwa, co z wózkiem, a przede wszystkim pojawia się strach o to, jak dziecko zniesie start i lądowanie – tutaj rodzice mają wizję płaczącego dziecka przez cały lot, czyli jednym słowem horror . Te wszystkie obawy są oczywiście uzasadnione, ale można sobie z nimi poradzić przygotowując się wcześniej. Większość informacji znajdziemy na stronie internetowej linii lotniczych. Natomiast jeśli chodzi o ewentualne problemy
z uszkami, warto zabrać ze sobą butelkę z wodą, musiki w tubkach, smoczek jeśli dziecko korzysta, lub cokolwiek innego co pozwoli dziecku ssać i przełykać ślinę. Do tego dużo zabawek, książeczek, tablet z bajkami, wszystko co wiemy, że zajmuje nasze dziecko.

M.S. No i kwestia, która również mocno niepokoi młodych rodziców podczas planowania podróży - jak przygotować się na niespodzianki typu choroba, ugryzienie, alergia, złamanie?

D.S. Przede wszystkim nie zakładać, że coś złego się stanie J Poza tym, sprawdzić najbliższą aptekę, przychodnię i szpital w okolicy miejsca, do którego się udajemy. Jeśli jedziemy za granicę, a nasz angielski nie jest na tyle komunikatywny, spiszmy sobie podstawowe słówka opisujące choroby, dolegliwości i lekarstwa. Oczywiście bierzemy ze sobą jakieś podstawowe leki, ale nie przesadzamy w drugą stronę i nie zabieramy całej domowej apteczki.
Z sugestii lekarzy, a także z własnego doświadczenia wiem, że warto mieć Ibuprofen (ma szerokie spektrum działania), maść na ukąszenia (lub jakiś lek antyhistaminowy), krople do nosa i kilka ampułek soli fizjologicznej - resztę zawsze można kupić w aptece na miejscu.

M.S. Dla równowagi przejdźmy do przyjemności, czyli w  jaki sposób planować dzień i atrakcje? Jak zgrabnie zorganizować dzień atrakcyjny, ale oczywiście taki, który nie będzie dla maluszka męczący, nie zaburzy jego komfortu?

D.S. Żeby uniknąć nerwowych sytuacji, wynikających ze zmęczenia dziecka, należy brać pod uwagę harmonogram drzemek. Planujmy dzień tak, aby
w godzinach snu malucha miało ono do tego warunki, tzn. jeśli poruszacie się samochodem, zaplanujcie przemieszczanie się z miejsca do miejsca właśnie
w tych godzinach, wówczas dziecko prześpi się w samochodzie, a Wy dotrzecie spokojnie do kolejnego punktu wycieczki. Natomiast jeśli poruszacie się pieszo, dziecko może spać w wózku, ważne jednak, abyście w tym czasie nie zwiedzali zatłoczonych i głośnych miejsc, najlepiej wówczas zrobić sobie spacer albo usiąść w restauracji i zjeść spokojnie obiad
J

M.S. No i najważniejsze J Jak odpocząć na wakacjach z dzieckiem? J Czyli jak to zorganizować, żeby wilk był syty i owca cała J

D.S. Wziąć pod uwagę wszystkie wskazówki, o których wspomniałam wyżej, czyli dobrze się przygotować planując podróż z wyprzedzeniem, oraz zadbać
o odpowiednie nastawienie w głowie. Jeśli rodzic nastawi się na same problemy
i wyobrazi sobie podróże z maluchem jako horror, to najprawdopodobniej tak będzie.  Trzeba zmienić myślenie i uwierzyć w swoje dziecko! Dzieci chłoną nasze emocje, zatem im więcej spokoju
w nas, rodzicach, tym więcej spokoju w naszych dzieciach
J

 I tego się trzymajmy J 
Dominiko, dziękuję za garść wiedzy i pozytywne nastawienie :) 
Mamo, coś Cię jeszcze niepokoi? - pytaj :)


_________________________
Jeśli spodobał Ci się tekst, uważasz, że komuś może się również spodobać, czy przydać - nie wahaj się, udostępnij i poślij dalej :) Masz pytania, bądź chcesz skomentować - pisz. Wpadaj jak najczęściej, a jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na fb i profil na instagramie :) 


Komentarze

  1. Bardzo ciekawy post. Powiem szczerze, że zawsze się zastanawiałam, jak niektórzy dają sobie radę z podróżowaniem z dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne ze jest sens! Wlasnie wrocilismy z 3 mies podrozy z roczniakiem i 3 latka. Max 2 noce w 1 miejscu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moniko, odpowiedni temat na zbliżające się upały.. Rodzice uciekać będą z domów, przecież nie bez swoich milusińskich. Taka wiedza przyda się nawet tym bardziej doświadczonym mamom. Zawsze warto zweryfikować swoje doświadczenie z wiedzą fachowców. Pozdrawiam Cię serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Tereso, pozdrawiam gorąco i samych słonecznych dni życzę na nadchodzący tydzień :)

      Usuń

Prześlij komentarz

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

MOJA I TWOJA GRANICA - O CO WŁAŚCIWIE CHODZI Z TYMI GRANICAMI?

  GRANICE WZGLĘDNE I BEZWZGLĘDNE O wyznaczaniu i stawianiu granic słyszę odkąd tylko urodziłam dziecko. Zbyt często słyszę   o tym w kontekście bzdur (oczywiście w moim przekonaniu bzdur) typu: „zasady dla zasady”, „dziecko ma być posłuszne i słuchać rodziców”, „rodzic rządzi”,  „ kary i nagrody”, „grzeczne dziecko”, dlatego też do granic podchodziłam bardzo nieufnie. Nie mówię tu oczywiście o nadrzędnych granicach typu – nie wskakujemy pod pociąg, nie przebiegamy na czerwonym świetle, nie wchodzimy do piekarnika, nie popijamy domestosa w łazience pod nieuwagę rodziców, nie rozbijamy młotkiem szyb i telewizora, nie żonglujemy nożami…itd., które są bezwzględne i mają na celu ochronę zdrowia i życia dziecka. Chodzi mi w tym momencie o te granice codzienne, o których tyle dyskusji się toczy wokół.  Żeby zmierzyć się z tym przeciwnikiem już na wczesnym etapie swojego macierzyństwa trafiłam na kilka książek mistrza Jespera Julla (oczywiście w moim odczuciu mistrza). Filozofia Julla między

DAWNO, DAWNO TEMU, W ODLEGŁEJ GALAKTYCE...

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce - te słowa rozpoczynające sagę Gwiezdnych Wojen ,   po raz pierwszy padły z ekranu kinowego 25 maja 1977 roku . To pierwsza informacja jakiej dowiedziałam się już na wstępie z książki, którą za chwilę zrecenzuję. Tak jak i film, tak i książka nie jest zwyczajna, posiada swoje ukryte moce. Nigdy nie byłam zapaloną fanką Gwiezdnych Wojen, znałam wątek główny i kluczowych bohaterów, nie orientowałam się nawet w kwestii kolejności nagrywanych części owej sagi. Ale przyszedł kiedyś taki dzień i taki mężczyzna (obecnie Mężczyzna Mojego Życia i ojciec naszego syna J ), który zaraził mnie swoją fascynacją filmem, wiele rzeczy mi objaśnił, po raz kolejny oglądałam wszystkie części jako dobran ocki do poduszki i zatrybiła mi ciekawość, na tyle, że z niecierpliwością czekałam na nowe części, a seans w kinie był świetną opcją na romantyczną randkę. Kiedy pojawiła się możliwość współpracy z Wydawnictwem AWM i zobaczyłam, że pod ich skrzydłami jest p

"DUŻE TROSKI MAŁYCH ZWIERZĄTEK", CZYLI JAK W MĄDRY SPOSÓB ZATROSZCZYĆ SIĘ O TRUDNE EMOCJE

WARTOŚĆ JAKĄ NIESIE KSIĄŻKA Dawno tu nie było książkowych opowieści, a sposobność ku temu, żeby wskoczyć w książkowy świat całkiem niedawno się pojawiła na horyzoncie za sprawą Katarzyny Wierzbickiej, autorki bloga Madka roku . Czytałam i recenzowałam wszystko, co do tej pory wyszło dla dzieci spod ręki tej zdolnej kobiety, której kibicuję bardzo mocno, bo ciężką pracą spełnia swoje kolejne marzenia i realizuje pisarskie cele. Dla przypomnienia – Kasia w roku 2019 wygrała konkurs Piórko i dzięki tej wygranej w sieci sklepów Biedronka pojawiło się wydanie jej książki „O królewiczu, który się odważył” [recenzja dostępna tutaj ].  Kasię poznałam dzięki działalności blogowej chwilę przed tym jak wygrała ów konkurs, a że jej styl i poczucie humoru bardzo przypadły mi do gustu, to całkiem naturalny stał się fakt, że każdą jej kolejną książkę z wielką radością i podnieceniem opisywałam tu, na blogu, dlatego tym razem moi Drodzy nie mogło być inaczej. I nie chodzi tu absolutnie o moją sympat