Przejdź do głównej zawartości

UWAŻNOŚĆ, CZYLI JAK NIE PRZEGAPIĆ TEGO, CO NAPRAWDĘ WAŻNE


uważność, czyli to, co naprawdę ważne, świat, patrzenie oczami dziecka, wejdź w moje buty, chwila, która trwa

UWAŻNOŚĆ POTRZEBUJE CZASU

Uważność – takie bardzo ważne słowo jeśli o życie i wychowanie dzieci chodzi. Pośpiech i szybkie tempo gubi ją już na starcie. Dlaczego? Bo uważność potrzebuje czasu, czasem minuty, a czasem godziny, a czasem wystarczy parę sekund, żeby dotknąć esencji danego momentu. Uważność to Najważniejsza Bogini jeśli o życie z dzieckiem chodzi, nie ma lepszej nauczycielki. To ona prowadzi Cię w rów z wodą, gdzie skarbów co niemiara, na trawę, gdzie zachwyca dmuchawiec i dostarcza tony emocji psia kupa na Twoim bucie, na trawnik przy chodniku, gdzie dwie biedronki spacerują po liściach. Pokazuje Ci jak cudnie mgła opada i wychodzi słońce, jak rozkosznie pachnie bukiet suchych liści, jak bardzo trawa jest zielona, a w niej tysiące chwastów, o znajomość nazw których się nawet nie podejrzewasz.



WYOBRAŹ SOBIE TAKĄ SYTUACJĘ...

Wyobraź sobie, że masz ostatnie dni urlopu w tym roku, wybierasz się nad morze, nad nasz cudowny Bałtyk, który lubi być kapryśny jeśli o pogodę chodzi i od pierwszego dnia leje, łapiesz katar, jest średniociepło, żeby nie powiedzieć, że pizga zimnem i wiatrem. Urlop nie do pozazdroszczenia, ale zależy jak do tego podejdziesz. Zawsze da się wyciągnąć z takich sytuacji coś pozytywnego, co ratuje ten czas.

Wzburzone morze wygląda spektakularnie, jeśli ubierzesz się jak na wyprawę w Himalaje to spokojnie pospacerujesz brzegiem morza, wdychając jod, może nawet jakieś muszle albo kamyki się trafią po drodze, nasycaj oczy widokiem każdej uderzającej o brzeg fali, chłoń zapach, idź do tawerny na grzane wino i rozkoszuj się momentem gdy gorąca ciecz wypełnia Ci żołądek ciepłem i rozlewa po całym ciele, a na kolację zahacz
o jakąś wędzarnię i pozwól też ucztować podniebieniu :)

Jeśli z horyzontu stracisz uważność, to może być ciężko z realizacją tego planu, bo przez pryzmat tego zła pogodowego nie zobaczysz raczej tych drobnych elementów, z których składa się Twoja tarcza ochronna przed zagładą :) A nawet jeśli wybierzesz plan B i spędzisz urlop w trybie Marudy, to może przynajmniej się porządnie wyśpisz. Nad morzem śpi się genialnie :)

PATRZENIE NA ŚWIAT OCZAMI DZIECKA TO DOBRY SPOSÓB NA RENESANS DUSZY

Często mówi się, że mając dzieci zaczyna się na nowo patrzeć na świat oczami dziecka i jest to absolutna prawda. Nigdy nie zrozumiesz swojego dziecka, nie nauczysz się współpracować jeśli nie wejdziesz w jego świat
i nie spojrzysz jego oczami, z jego malutkiej perspektywy. Pod uważnością kryje się bardzo często obserwacja, empatia, dialog. Dlatego wymaga ona czasu, nie lubi być pospieszana. Dajmy na to, że Twoje dziecko od 20 minut próbuje założyć buty, bardzo chce samo, próby idą różnie. Są dwa sposoby rozwiązania sytuacji – pakujesz małe stopy w te buty własnoręcznie byle szybciej to załatwić, albo…czekasz, pytasz co jakiś czas, czy aby nie pomóc, nie przeszkadzasz…czekasz…i któregoś razu się doczekasz, że buty zostaną pokonane i założone w 2 minuty, a satysfakcja dziecka ogromna. Masz dwie drogi, którą wybierasz? Jedziesz na ekspresówkę, czy kroczysz ścieżką zarośniętą krzaczorami? J 

WEJDŹ W MOJE BUTY

Te przykładowe buty to większość umiejętności, które zostaną przez dziecko opanowane tak czy owak, ale sposób w jaki to osiągnie ma kolosalne znaczenie, bo tymi butami rusza w przyszłość i tam staje, podobnie jak TY teraz na rozdrożu, przed wyzwaniem. Dziecko, któremu wiązano
w pośpiechu buty, nie pozwalając na samodzielność i nie dając czasu, dorzucając jeszcze  „Ty sam nie umiesz, daj ja to zrobię szybciej”, cofnie się, stwierdzi: „Ja nie dam rady sam tego zrobić, niech zrobią to inni, lepsi, którzy robią to szybciej”, do większości wyzwań podejdzie ze strachem. Zaś dzieciak, któremu pozwolono samodzielnie podejmować milion prób wiązania butów, przy dopingu, wsparciu, wskazówkach stając przed wyzwaniem pomyśli: „Spróbuję, postaram się dać radę”.
Widzicie różnicę?

DOBRA INWESTYCJA

Podkreślam jeszcze raz, że buty to tylko wielka metafora, ale zaczynając zagłębiać się i wchodząc w skórę dziecka w obliczu tysiąca codziennych, zwykłych czynności, które my robimy automatycznie, a dla niego to kolejne szczyty do zdobycia, uczymy się uważności i cierpliwości. Inwestując swój czas (i nerwy;)) budujemy dobry kawałek dorosłego życia własnego dziecka. Niestety nie można przeskoczyć pewnych rzeczy, jak np. czasu. Tyle ile włożysz w proces wychowania swojego czasu i energii, tyle zaprocentuje w przyszłości. Nie da się wychować dziecka nie poświęcając mu czasu i uwagi.

TO, CO NAPRAWDĘ WAŻNE

Człowiek dochodzi w pewnym momencie do tego, że gubi się w pędzie, traci sens, jest ciągle szybciej i więcej i nagle dochodzi do ściany. Przechodziłam to tuż po powrocie do pracy, ciągle za mało czasu, za mało doby, za mało zajęć, za wolne tempo, za mało snu i doszłam do ściany, gdzie nic mnie nie cieszyło, bo ze wszystkim musiałam pędzić, żeby się wyrobić, żeby nie zostać w tyle, a syn wymagał po prostu czasu, tylko dla niego, nie dzielonego
z laptopem, mailami, garami czy mopem. I wtedy wracasz do korzeni. Do natury, do najprostszych rzeczy, do tego, co najważniejsze. Zaczynamy zauważać zachody słońca, kontemplować chwilę ciszy, kiedy wszyscy już śpią, cieszyć się tym, że spotykamy się wszyscy w domu wieczorem, zdrowi, że mamy komu zrobić herbatę i kogo usypiać przez dwie godziny, że gdzieś
w międzyczasie możemy dotknąć kilku stron książki, a nawet wczesny poranek pachnie ciepłym aromatem kawy.

CHWILA, KTÓRA TRWA

Wtedy, kiedy otwierają się zmysły i zwalnia czas, dostrzegamy o wiele wyraźniej innego człowieka z jego potrzebami i emocjami. Dostrzegamy siebie w innym świetle, celebrujemy momenty i pielęgnujemy wdzięczność za to, co mamy, odsuwając to, za czym gonimy, żyjemy w chwili, która trwa, bo to jedyne najwłaściwsze miejsce do życia. Przestajemy marudzić
i narzekać na wszystko, co możliwe, a zaczynamy działać, budujemy relacje,
a nie fikcje relacji - ze światem, z drugim człowiekiem, ze sobą samym.

ŚWIAT OD NOWA

Wracamy do początku. Stajemy się znów niejako dziećmi, poznającymi świat i od nowa uczymy się tego entuzjastycznego zachwytu. Zataczamy poniekąd koło - mamy pokazywać dzieciom świat, ale to najczęściej dzieci uczą nas uważności, dzięki której poznajemy go wspólnie z nimi. Na nowo.



________
Jeśli spodobał Ci się tekst, uważasz, że komuś może się również spodobać, czy przydać - nie wahaj się, udostępnij i poślij dalej :) Masz pytania, bądź chcesz skomentować - pisz. Wpadaj jak najczęściej, a jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na fb i profil na instagramie :) 



Komentarze

  1. Świetny tekst. Miło się go czytało. Musimy na nowo spojrzeć na świat, nie jak dorośli, którzy widzą wszędzie same problemy, ale jak dzieci, którym zależy na radości :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi ostatnio czas przelatuje przez palce. Dostrzegam to i źle się z tym czuje, ale na razie nie wiem jak to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh te przyslowiowe buty. Czasami ciezko dać dziecku wolna reke, kiedy trzeba zalatwic milion spraw zanim wyjdzie sie do pracy. Ale sie staramy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

ZASKRONIEC I PUDEL NA RATUNEK ZWIERZĘTOM

Całkiem niedawno recenzowałam tutajbajkę, która wygrała konkurs
Piórko 2019, a tu mam już kolejną cudną bajkę do „opowiedzenia”. Autorka
„O królewiczu,który się odważył” Kasia Wierzbicka napisała specjalną bajkę charytatywną, dla bezdomnych zwierzaków, o zaskrońcu i pudelku, którą mam zaszczyt recenzować dla Was.
Tytuł zaintrygował mnie dość mocno, bo…mam fobię na wszelkie stworzenia pełzające J

Węże bez względu czy jadowite czy nie, małe czy duże wzbudzają u mnie gęsią skórkę, atak paniki z wrzaskiem burzącym ściany wokół i paraliż. Taką mam przypadłość dziwną J Gdyby miały choć dwie nóżki to już mielibyśmy jakiekolwiek pole do dyskusji, a tak to lepiej, żebyśmy nie przecinali sobie wspólnych ścieżek J

A bajka owa niby dla dzieci i specjalnie osadzająca niezbyt dobrze kojarzącego się zaskrońca w roli tytułowego bohatera, ale mnie starą babę na chwilę wyleczyła z fobii i zapałałam taką sympatią do zaskrońca, że nawet bym sama pogłaskała go po ogonie.

Niestety szkoda, że w realnym życiu…

ZAMIAST POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH

TO BYŁ ROK SPEŁNIAJĄCYCH SIĘ MARZEŃTo był rok spełniających się kluczowych marzeń – przede wszystkim ślub,
i o ile wesela prawie nie pamiętam, tak szybko przeleciało, to doskonale pamiętam, że ślub był bajeczny J Podróż poślubna do Grecji, gdzie na własne oczy zobaczyłam Teatr Dionizosa, dotknęłam kamieni na Akropolu, tak, dla teatralnego freaka to spełnienie wielkiego marzenia J
Miałam okazję doświadczyć różnorodnych spektakli i spotkań ze sceną, przeczytać, w perspektywie ostatnich 4 lat, zadowalającą mnie liczbę książek. Przeróżnych. Głównie takich, o sięgniecie po które bym najmniej siebie podejrzewała, ale które to otworzyły na oścież wrota głodu czytelniczego i ogromnej chęci eksperymentowania. Co prawda, życie jest za krótkie żeby czytać złe książki, ale…warto ruszać w nieznane i sprawdzać, książkę akurat zawsze można odłożyć po paru stronach jeśli to kompletnie nie to.


TO BYŁ TRUDNY ROK To był też trudny rok i przynoszący dla równowagi euforycznych momentów, chyba sporo zdarz…

JAK STWORZYĆ DOBRY ZWIĄZEK? KASIA NOSOWSKA RADZI

A JA ŻEM JEJ POWIEDZIAŁAA ja żem jej powiedziała, Monia musisz to przeczytać! Uwielbiam metaforykę tekstów Kasi Nosowskiej, kocham jej umiejętność pakowania w metafory rzeczy proste, egzystencjalne, które zyskują przez to głębię, a we wnętrzu słów „miłość”, „kobieta”, „tęsknota”, „żal” nie znajduje się powietrze, a krwiste mięso, które wypełnia każde z tych pojęć. Wers „(…)uwiodła mnie przepaść jednego spojrzenia, runęłam w nią rozkładając ramiona” tak bardzo korespondował
z moim życiem. Wewszystko, co kochałam, co robiłam z pełnym zaangażowaniem, wpadałam rozkładając ramiona J Uwielbiałam Kaśkę, za to, że w chwilach kryzysu, albo trochę dłuższych chwilach kryzysu, przybywała mi
z pomocą, oddając słowami, to co rozrywało mi duszę, czułam się co najmniej jak na terapii, na której nie musiałam mówić nic, słowa płynęły obok i przecierały trochę te czarne chmury.
Odebrałam książkę z księgarni i już chwilę potem w autobusie rozsiadłam się wygodnie, żeby zobaczyć co tam w książce piszczy i…d…