Przejdź do głównej zawartości

[RECENZJA] "O KRÓLEWICZU, KTÓRY SIĘ ODWAŻYŁ" KATARZYNA WIERZBICKA

O królewiczu, który się odważył" Katarzyna Wierzbicka, recenzja, Piórko 2019, finalistka, Madka roku,

TAKI ZBIEG OKOLICZNOŚCI!

Pamiętam jak ponad dwa lata temu stałam w dużej kolejce w Biedronce, wtedy jeszcze blog był bardzo odległym i nierealnym celem, ale po głowie chodziła mi wtedy książka dla dzieci, jako świeżo upieczona matka, byłam kompletnie zafascynowana dziecięcą literatura. Stałam w tej kolejce, zawiesiłam się jak zwykle w takich momentach, twarz wyrażała nicość,
a w głowie niekontrolowany tajfun myśli i nagle dostrzegłam nad kasą ogłoszenie o konkursie Piórko. Długo chodziłam w głowie z różnymi wariantami fabuły, trochę za długo i trochę czas mi się skończył. Prawdopodobnie to nie był mój czas. Aż tu w tym roku zwyciężczynią Piórka okazała się Kasia Wierzbicka, prowadząca bloga Madka roku, którą poznałam właśnie przez działalność blogową, którą uwielbiam za dystans
i poczucie humoru. Taki zbieg okoliczności! Życie pisze faktycznie niesamowite scenariusze. Wystarczy tylko ruszyć w drogę! 


MAGICZNE PIÓRKO

Wszystko się jakimiś nićmi ze sobą łączy, splata, oddziałuje…kiedy odkryłam Piórko, marzyłam o blogu. Kilka chwil później w końcu wystartowałam
z blogiem, niebawem na drodze blogowania spotkałam Kasię, której styl przypadł mi bardzo do gustu, którą zaczęłam lepiej poznawać z tekstu na tekst i poprzez wzajemną wymianę komentarzy, dyskusje. No polubiłam tę zdolną Bestię bardzo! J A dziś trzymam w rękach jej książkę,
w poszukiwaniu której zwiedziłam trzy Biedronki w mieście, bajkę dla dzieci, fenomenalną bajkę swoją drogą, bo choć zaczyna się typowo
i banalnie to nie dajcie się temu zwieść ani trochę. Wącham strony pachnące świeżutkim drukiem, głaszczę okładkę i wzruszona jestem jakoś dziwnie
. I ogromnie dumna, że autorką tej zwycięskiej bajki jest właśnie Kasia, która imponuje mi pod wieloma względami, ale przede wszystkim  chyba jestem pełna podziwu jak ta kobieta ogarnia trójkę dzieciaków i przy tej rozbrykanej trójce nie zgubiła marzeń ani pasji, parła do przodu, uparcie
i zdobyła jeden ze swoich szczytów.

Kasiu, z tego miejsca Ci ogromnie gratuluję i podziwiam! Podziwiam jak cholera, jak Ty fantastycznie dajesz radę w te klocki J


"O KRÓLEWICZU, KTÓRY SIĘ ODWAŻYŁ"

Ale ad rem J Opowieść o królewiczu, który się odważył zaczyna się bardzo standardowo – „Bardzo dawno temu w odległej krainie znajdował się zamek…” Znajomo brzmi, prawda? Żyli tam oczywiście król i królowa, mieli synów i jak to z synami jeden dobry, drugi zły, jeden taki, a drugi owaki, sęk
w tym, żeby na nich oprzeć tę bajkową oś.

Tyle, że u Kasi nie ma czarnego charakteru, tak jak w innych bajkach, że jest zła i dobra siostra, zła królowa i dobry król. Mamy braci, gdzie jeden z nich jest odważny, a drugi bardzo chciałby taki być. Jak to w typowej bajce mamy złą czarownicę, która tutaj wcale taka zła nie jest, smoka ziejącego ogniem, który chwilowo ma katar i funkcja ognia nie działa, elfa, który nie panuje nad czarami, a właściwie eksperymentuje, gadającą żabę, która spełnia życzenia, no i wątek romansowy, bo oto młody królewicz bardzo lubi córkę damy dworu ochrzczoną nie inaczej jak Hermenegilda.

 Ale jeśli myślicie, że to  typowa bajka i nic w niej Was nie zaskoczy i dobrze wiecie jak się skończy to po pierwsze zwróćcie uwagę jak stereotypowi bohaterowie już na wstępie różnią się od pierwowzoru, a po drugie jeśli tak myślicie to strasznie się mylicie, bo jeśli dacie się porwać historii to zaskoczy Was co parę kroków czymś, czego się absolutnie nie spodziewaliście.


KAŻDY SIĘ CZEGOŚ BOI

Młody królewicz, wyrusza w świat, żeby stać się odważnym i udowodnić swą męskość pokonując przeciwnika w walce, ale po drodze okazuje się, że takowych jakby brak, co więcej nawet straszny, ziejący ogniem smok się czegoś boi. Każdy się czegoś boi. W życiu nie chodzi o to, żeby nie odczuwać strachu, ale żeby starać się go pokonać i tak naprawdę bajka ta mówi o walce, ale ze swoim strachem, z samym sobą. Swoją siłę poznajemy właśnie po tym jak potrafimy się zmierzyć z tym, czego się boimy. Hermenegilda, zwana potem Asią, bardzo boi się wysokości, jednak przełamuje lęk, kiedy Królewicz obiecuje trzymać ją przez cały lot na smoku za rękę. Czasem potrzeba czyjejś dłoni, zachęty, obecności czy wsparcia,
a czasem obiektywnego oglądu sytuacji z zewnątrz, jak w przypadku smoka, który bał się swojego cienia i dopiero nasz bohater uświadamia go, że to co się zjawia po zmroku, kiedy pali się ogień to zwykły cień, a nie czarne "cosie" z kłami i pazurami.

A propos tej scenki z ogniskiem i smokiem, Hermenegilda zwana Asią fantastycznie podsumowuje lęki i sytuację życiową królewicza i smoka, stwierdzając, że obaj noszą w głowach oczekiwania rodziny, które starają się wypełnić, które frustrują ich i obciążają bardzo. Nie pozwalają dojrzeć prawdziwej wartości, którą noszą w sobie.

WALKA Z SAMYM SOBĄ - KTO MIECZEM WOJUJE

Ta typowa bajkowa formuła z królewiczem, żabą, smokiem i zamkiem ma posłużyć za fantastyczną konstrukcję do opowieści, już oswojoną, lubianą, budzącą ciepłe konotacje. I formuła ta stała się świetnym nośnikiem dla treści i przekazu tekstu przede wszystkim. Oprócz tego, że jest to ciekawa opowieść to posiada ogromną wartość edukacyjną w sferze emocji, poznania samego siebie. Tego, że walka nie polega tylko na wymachiwaniu mieczem i triumfowaniu nad przegranym przeciwnikiem, ale na zrozumieniu swojego „wroga”, rozmowie, pracy nad swoimi lękami słabościami, pokonywaniu owszem, ale w pierwszej kolejności samego siebie.

Książkę tę tak naprawdę powinien przeczytać też każdy dorosły i jeśli jest rodzicem dzieci nieczytających pozna ją na pamięć, ale na pewno lektura owa nie zaszkodzi. Dzieci lubią formę lekką i zabawną i tu właśnie historia
o problematyce tak naprawdę bardzo ważnej i poważnej podana jest na wesoło, z dystansem, humorem i ogromną dawką ciepła. Myślę, że oprócz świetnie skonstruowanej historii to był klucz do zwycięstwa.

SURREALISTYCZNE ŚWIATY OBRAZU

Na deser zostawiam Wam ilustracje, które wykonała do tej książki Julia Hanke, trudno o nich opowiadać, więc sami musicie zobaczyć. Główną rolę gra tu kolor, rozmach i tekstura ilustracji, tam gdzie farba wydaje się „przetarta” aż kusi żeby poczuć pod palcami chropowatość powierzchni. Surrealizm rysunku jest tutaj chyba dominantą, ale surrealizm ów tworzy głębię tej bajkowej krainy, czaruje bogactwem barw i form i dużym nasyceniem kolorystycznym, wyrazistą kreską, oczywiste rzeczy przenosi
w nieoczywiste światy, tworzy kolejne metafory, puzzle skojarzeniowe.

Biegnijcie po swój egzemplarz „O królewiczu, który się odważył” bo warto! Powtórzę jeszcze raz, że Kasia pisze FANTASTYCZNIE! A ja osobiście czekam na książkę dla dorosłych, tudzież jakąś kolejną „Bestię” J


________
Jeśli spodobał Ci się tekst, uważasz, że komuś może się również spodobać, czy przydać - nie wahaj się, udostępnij i poślij dalej :) Masz pytania, bądź chcesz skomentować - pisz. Wpadaj jak najczęściej, a jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na fb i profil na instagramie :) 


Komentarze

  1. Bardzo, bardzo Ci dziękuję za tak piękną recenzję! Wzruszyłam się czytając ją. Dla takich chwil warto pisać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz dalej! Na takie teksty warto poczekać, a potem smakować słowa :)

      Usuń
  2. Obserwuje autorke na Instagramie i juz ksiazeczka wpadla mi w oko

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie jestem dzieckiem, ale po powrocie do Polski wyruszę do Biedronki, aby dokonać zakupu książki Kasi Wierzbiciej ,,O KRÓLEWICZU KTÓRY SIĘ ODWAŻYŁ''! Jakże sie cieszę, że trafiłam przez przypadek na jej recenzję!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

JAK ODPIELUCHOWAĆ DZIECKO? | METODA, KTÓRA ZAWSZE DZIAŁA

*Przed przeczytaniem tekstu, informuję, że opisuję w nim indywidualny przypadek mojego dziecka, a wiemy, ze każde dziecko jest inne, na każdego działa coś innego, ale śmiało można się inspirować i korzystać z wiedzy psychologa, którą przemycam tu zarówno w treści, jak i za pomocą linków odwołujących do obszernego materiału. Uprzejmie dziękuję za przeczytanie ulotki zastosowania tekstu 😊
NAJLEPSZA MATKA TO LENIWA MATKA Podobno najlepsza matka to leniwa matka i wiele w tym prawdy, ale akurat w przypadku metody odpieluchowania moje lenistwo nie miało nic do rzeczy, bo mówiąc poważnie po prostu czekaliśmy na ten moment, bez presji, pośpiechu, nacisku, treningu. Zanim zaczął się temat porzucenia pieluchy przeczytałam, co tylko było możliwe i wartościowe, i wszędzie podstawowa zasada głosiła „Poczekaj”. To czekałam. Kiedy czekanie wydawało mi się przydługie, a pierwsza próba nie zaskoczyła, poszłam po pomoc do Dominiki Słowikowskiej, która jest psychologiem i prowadzi swój projekt Pomogę C…

#KOCHANIEprzezCZYTANIE - BAJKI DO PODUSZKI Z RÓŻNYCH STRON ŚWIATA

BAJKI DO PODUSZKI
Wiecie czym charakteryzuje się dobra książka dla dzieci?
Cudownymi ilustracjami i treścią przekazującą wartości, którymi chcielibyśmy, żeby nasze dzieci kierowały się w życiu. Baśnie, bajki, opowiadania, wierszyki, przypowiastki – każde z nich zawiera morał, przesłanie wzorzec. Ja dziś w ramach akcji #KochaniePrzezCzytanie przynoszę Wam zbiór bajek, zatytułowany „Bajki do poduszki”. Już sam gatunek bajki wskazuje na fakt, że kończy się ona morałem. Dodając do tego fantastyczne, kolorowe, w większości całostronicowe ilustracje otrzymujemy produkt idealny. 


Ten egzemplarz, który Wam tu w dalszej części pokażę dość szczegółowo, bo zawiera tyle pięknych obrazów, że nie umiałam zrobić porządnej selekcji, jest jedną z moich ulubionych książek z dzieciństwa, a w spadku przekazałam go synowi. Egzemplarz w twardej oprawie został wydany w Bratysławie w 1995 roku, a na polski tekst przełożyła Małgorzata Ziółkowska-Mazur. W Polsce książka przeszła przez ręce Agencji Wydawniczej…

JAK STWORZYĆ DOBRY ZWIĄZEK? KASIA NOSOWSKA RADZI

A JA ŻEM JEJ POWIEDZIAŁAA ja żem jej powiedziała, Monia musisz to przeczytać! Uwielbiam metaforykę tekstów Kasi Nosowskiej, kocham jej umiejętność pakowania w metafory rzeczy proste, egzystencjalne, które zyskują przez to głębię, a we wnętrzu słów „miłość”, „kobieta”, „tęsknota”, „żal” nie znajduje się powietrze, a krwiste mięso, które wypełnia każde z tych pojęć. Wers „(…)uwiodła mnie przepaść jednego spojrzenia, runęłam w nią rozkładając ramiona” tak bardzo korespondował
z moim życiem. Wewszystko, co kochałam, co robiłam z pełnym zaangażowaniem, wpadałam rozkładając ramiona J Uwielbiałam Kaśkę, za to, że w chwilach kryzysu, albo trochę dłuższych chwilach kryzysu, przybywała mi
z pomocą, oddając słowami, to co rozrywało mi duszę, czułam się co najmniej jak na terapii, na której nie musiałam mówić nic, słowa płynęły obok i przecierały trochę te czarne chmury.
Odebrałam książkę z księgarni i już chwilę potem w autobusie rozsiadłam się wygodnie, żeby zobaczyć co tam w książce piszczy i…d…