Przejdź do głównej zawartości

CHODŹ ZE MNĄ DO TEATRU - "INNE ROZKOSZE" ARTUR BARON WIĘCEK


"Inne rozkosze", Jerzy Pilch, Artur Baron Więcek, recenzja, Teatr STU, Scena STU, teatr w Krakowie,wielopoziomowość i wielowymiarowość, wieczny chłopiec, Kohoutek, aktualna kobieta

WIELOPOZIOMOWOŚĆ
I WIELOWYMIAROWOŚĆ 

Może trochę z przekory, w czasie kiedy wszyscy wokół zachwycali się
w moich czasach licealnych Jerzym Pilchem, ja jakoś niespecjalnie za nim przepadałam. Może chwyciłam za złą książkę, a może po prostu, mimo że pisarzem i ironistą może być świetnym – ja go nie czuję, nie pociągają mnie jego wersy, nie uwodzi słowo. Może powinnam sięgnąć po niego jeszcze raz, dojrzalsza, po latach. Może... dużo tych „może", ale może, dlatego że jego proza nie jest oczywista, jednoznaczna, prosta.

Wielopoziomowość i wielowymiarowość jego utworów sugeruje już na wejściu do sali teatralnej - scenografia. Spektakl "Inne rozkosze" w reżyserii Artura Barona Więcka to poza rozrywką dla widza, tekst o podwójnym,
a nawet potrójnym dnie i przez ową inscenizację, dojrzałam inne oblicze Pilcha, za co panu reżyserowi należą się podziękowania.

PYTANIA I WĄTPLIWOŚCI

 Tytuł, jakże znamienny, mówi o innych rozkoszach. Innych tzn. jakich? Które to są te rozkosze z podstawowego kanonu? Co autor ma na myśli, używając słowa „rozkosze"? Spektakl w ogóle pozostawia naprawdę sporo pytań, począwszy od tytułu, nie będącego elementem scenicznej fabuły, aż do wątpliwości, czy Aktualna Kobieta mieszkająca na strychu, jest prawdziwa czy jest projekcją pragnień bohatera? Wątpliwość ta jest uzasadniona, gdyż jeśli czegoś pragnie się z całych sił i pragnienie zaślepia i zalewa mózg, to nagle dla Pragnącego staje się realne, mimo że jest tylko marą, czy halucynacją, jak studnia wody na pustyni.

KIM JEST KOHOUTEK?

 Bohaterem sztuki jest Paweł Kohoutek (w tej roli genialny Tomasz Schimscheiner), weterynarz, mąż, ojciec i... Don Juan, łamacz niewieścich serc, dokonujący nieustannych podbojów, wciąż nienasycony i głodny przeżyć. Towarzyszy mu od początku na scenie elegancka kobieta (Joanna Pocica), która opowiada o nim w trzeciej osobie, streszcza wydarzenia z jego życia, komentuje bieżące, przemyca jego myśli, a także wielokrotnie wchodzi z nim na płaszczyznę specyficznego dialogu. Czasem wydaje się jakby była jego myślami, które on potem wypowiada na głos, a czasem powtarza słowa Kohoutka jakby wtórowała, czy może czasem nawet przedrzeźniała jego kwestie. Kim jest? Kohoutkiem w spódnicy? Komentatorem wydarzeń? Przewodnikiem po tej mitycznej krainie lat dziecięcych Jerzego Pilcha – Śląsku Cieszyńskim? 

Skąd w Kohoutku taki pęd do kobiet? 

Ano można najprościej przypuszczać, że jako mężowi, inne kobiety i inne rozkosze są mu zabronione. Jest on dużym dzieckiem, które nie wyswobodziło się spod opieki i kontroli matki, babki i całej wielopokoleniowej rodziny, żyjącej na kupę w domu z ogrodem na prowincji. Kręci go to co surowo zabronione, to co pozwala mu być sobą i go dookreślić jako mężczyznę, wyzutego z zależności rodzinnych i czynników tłamszących jego męskość.

INDYWIDUA PRZY KUCHENNYM STOLE

Członkowie rodziny to istne indywidua, postaci przedstawione humorystycznie z uwypukleniem ich słabostek i przywar, ale z dużą dozą wyrozumiałości dla ułomności ludzkiej. Nie dziwi to wcale, gdyż Pilch mitologizował swoją rodzinną krainę, więc opowiada o niej z ciepłem
i trochę pobłażliwym uśmiechem
. Czas płynie tu powoli, wszystko ma swoje miejsce i odpowiedni moment. Życie rodziny skupia się przy stole kuchennym podczas posiłków, tam też nad pomidorową prowadzone są dyskusje i zapadają decyzje. Troszkę przypomina to szlachecki dwór.
W ogóle akcja nie jest umieszczona w konkretnym czasie, a przez to daje szansę na rozwinięcie się wątku psychologiczno-erotycznego.

PRZYBYCIE AKTUALNEJ KOBIETY

 Idyllę wiejską Kohoutka zakłóca nagły przyjazd Aktualnej Kobiety, która oświadcza, że spędzi z nim resztę swoich dni. Przerażony Kohoutek zabiera ją na piętro, gdzie kiedyś była rzeźnia i tam ją lokuje w wielkim strachu, żeby Oma jej tam nie zobaczyła, szukając słoika z pulpetami, z terminem krótkiej przydatności do spożycia. Od tej pory akcja rozgrywa się równolegle na dwóch poziomach, co widzowie mogą obserwować – na parterze toczy się niczym nie zmącone życie rodzinne, a na piętrze rozgrywają się rozterki, pragnienia, uczucia, lęki i demony Kohoutka, jego drugie życie. Na dole żona, na górze Aktualna Kobieta.

Kohoutek obiecuje każdej Aktualnej Kobiecie, że zostawi dom i będą razem na zawsze, jednak o ile w chwili składania obietnicy bardzo tego chce
i mocno w to wierzy, o tyle potem temat mu się rozmywa, targają nim wątpliwości i biegnie dalej za swoim pragnieniem, i pożądaniem... nowej kobiecej ofiary. Wszystkie jego aktualne kobiety, zostają jednak
w przeszłości, a ta jedna odważyła się przyjść po niego, wyegzekwować obietnicę. 
Co zrobi Kohoutek?

KUNSZT SCENOGRAFICZNY

 Ciekawą scenograficznie sceną jest wtargnięcie kobiety do ogrodu podczas urodzin Omy (której notabene nie widać, a jedynie słychać), gdyż jako przestrzeń sceniczną został wykorzystany balkon na widowni, gdzie podczas domowej „obławy", skrywa się Aktualna Kobieta. Kolejnym rewelacyjnym motywem scenograficznym było cudowne oświetlenie podczas sceny kazania pastora (fenomenalny Andrzej Róg). Teatr zamienił się w kościół, przez witraże przedzierały się promyki światła - genialny pomysł, robiący ogromne wrażenie.

STUDIUM POSTACI KOHOUTKA

 Spektakl wydawałoby się typowo erotyczno-miłosny, tak naprawdę wcale taki do końca nie był. Owszem zaistniała subtelna rozbierana scena, czy mało subtelna scena namiętnego pocałunku Aktualnej Kobiety i kobiety towarzyszącej Kohoutkowi od początku na scenie. Ale wątek seksualny był bardziej równorzędny niż nadrzędny w stosunku do innych poruszanych kwestii. Więcek słusznie ostrą kreską nakreślił portrety domowników
i sytuację, w której żył Kohoutek, żeby głębiej wniknąć w psyche bohatera, dokładniej przeanalizować jego zachowanie i sposób postępowania, powstrzymać widza od jednoznacznych i oczywistych ocen.
Mimo wszelkich wad, irytujących zachowań, czy ułomności Kohoutek
w wykonaniu Schimscheinera nie da się nie lubić, powiedziałabym nawet, że jest bardzo sympatycznym chłopcem.



___________
Jeśli spodobał Ci się tekst, uważasz, że komuś może się również spodobać, czy przydać - nie wahaj się, udostępnij i poślij dalej :) Masz pytania, bądź chcesz skomentować - pisz. Wpadaj jak najczęściej, a jeśli chcesz być na bieżąco, polub mój fanpage na fb i profil na instagramie :) 

Komentarze

Prześlij komentarz

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

[RECENZJA] SKRZATOLOGIA STOSOWANA - "SKRZATY" TEATR FIGURKI

CO WIEMY O SKRZATACH? Co my wiemy o skrzatach? Że są małe i sprytne. Mają brody i kubraczki, żyją najczęściej w lasach i…nie istnieją naprawdę. Ale czy na pewno? Jesteśmy w 100% przekonani, że skrzaty w ogóle zniknęły i nigdzie na świecie ich już nie znajdziemy? Jeśli chcecie – dorośli i dzieci – poznać odpowiedzi na te pytania, to z obszernymi wyjaśnieniami, popartymi przykładami i licznymi badaniami, spieszy prof. Wróbel, wykładający w jednej z sal krakowskiej Cricoteki. 9 lutego w niedzielne przedpołudnie „sala wykładowa” zapełniła się dużymi i małymi słuchaczami, żeby odkryć wielkie przyrodnicze tajemnice.   A JEDNAK SKRZATY ISTNIEJĄ Profesor Wróbel (Mateusz Wróbel), wybitny skrzatolog,   opowiedział historię skrzatów od samego początku, kiedy to skrzaty i ludzie żyli w przyjaźni, jednak zazdrosnym trollom ta znajomość się nie podobała, więc zaczęły gnębić skrzaty tak długo, aż te musiały się dobrze ukryć. Dlatego, że kryjówki mają doskonałe ...

[RECENZJA] FENOMEN ULICY CZEREŚNIOWEJ - KSIĄŻKI ROTRAUT SUSANNE BERNER

  Co takiego jest w książkach o ulicy Czereśniowej Rotraut Susanne Berner, że są tak popularne?  Tym bardziej, że ilość tekstu jest równa zeru. Za to grafika, a raczej szczegółowość grafiki robi piorunujące wrażenie. Można „czytać” te książki niezależnie od siebie, jednak najlepsza zabawa jest, kiedy złożymy wszystkie cztery części w całość i stronica po stronicy będziemy obserwować sukcesywne zmiany, jakie dokonują się w ciągu roku (nie tylko w przyrodzie) np. można zaobserwować proces budowy przedszkola od podstaw.  Rytm życia na ulicy Czereśniowej wyznaczają pory roku i autorka adekwatnie zatytułowała każdą z książek po prostu nazwami pór roku, i tak poznajemy mieszkańców ulicy kolejnych kartach Zimy na ulicy Czereśniowej , Wiosny na ulicy Czereśniowej , Lata na ulicy Czereśniowej   oraz Jesieni na ulicy Czereśniowej. MAGICZNE WYSZUKIWANKI Każda książka nasycona jest obrazkami, zabawnymi szczegółami, postaciami i sytuacjami z życia codziennego. Każda strona prz...

CHODŹ ZE MNĄ DO TEATRU - "BOŻE MÓJ!" ANDRZEJ SEWERYN

GDZIE JESTEŚ BOŻE? Bóg jest miłością i miłosierdziem, dobrocią i sprawiedliwością, ojcem najmocniej kochającym swoje dzieci... podobno... tak piszą w księgach. No dobrze, ale bardzo szybko pojawia się pytanie, że skoro tak jest, to gdzie był kiedy świat płonął, kiedy ginęli niewinni ludzie, dzieci, gdzie ta sprawiedliwość każąca złych ludzi i złe czyny, a wynagradzająca dobrych za dobro? Dlaczego ten Miłosierny zsyła wojny, kataklizmy, śmiertelne choroby, zabiera rodzicom dzieci, a dzieciom rodziców, igra okrutnie z człowiekiem? To on w końcu jest Miłością czy okrutnym Potworem? A może go wcale nie ma? Ile razy słyszymy, czy sami wołamy „Gdzie jesteś Boże, że na to pozwalasz?" ROZPRAWA Z BOGIEM Wrażenie, że Bóg nagle opuścił ten świat na tysiące lat albo zamknął oczy na to, co się w nim dzieje, wydaje się czasem mocno realne i wiele by tłumaczyło. „Boże mój!" w reżyserii Andrzeja Seweryna wystawiany na scenie krakowskiego Teatru STU jest po części ciekawym studium ...